|
Hakuzaijo
|
 |
« : Luty 13, 2008, 00:37:15 » |
|
Zobligowany przez miliony (yeah, right) postanowiłem stworzyć ten oto ,,kącik". Kącik inny niż wszystkie bo prowadzony przez człowieka z pasją, który do tematu kinematografii (i nie tylko) podchodzi inaczej niż wszyscy. Zamierzam prezentować tu to co aktualnie ,,wchłonąłem" i czym pragnę się podzielić z szerszą publicznością. Nie chodzi o to, aby być cool madafaka co to 15 filmów na dzień ogląda i później chodzi i cwaniakuje co to on nie widział; tym panom mówimy dziękujemy i won za drzwi. Jeżeli zaś pragniesz poznać fascynujący świat, na który nie zwracasz czasami uwagi, bo umyka ci w pośpiechu codzienności... to zapraszam :)Witam, nazywam się Hakuzaijo i będę tutejszym przewodnikiem (Więcej info na mój temat - tutaj http://hakuzaijo.nihonsun.net/ ). Mam nadzieję, że dzięki temu miejscu wzrośnie jeszcze bardziej popularność naszego forum. No a teraz porcja konkretów: 1. Zamierzam być głównym - i jedynym - szefem tego działu  więc wszelkie sugestie co do mojej osoby i tego ,,kącika" proszę słać na priva lub ewentualnie na maila. 2. Zamierzam opisywać to co AKTUALNIE oglądam, bądź czytam, więc proszę bez komentarzy typu ,,przecież ten film to ma już tyyyyllleee lat" albo ,,obecnie w kinie leci to i tamto, czemu tego nie recenzujesz?" ; uznam za stosowne/ warte poznania/ obejrzenia - zrecenzuję. BTW to ja tu jestem szefem, więc bez pyskówy  3. Będę starał się w miarę aktualnie zamieszczać nowe pozycje, lecz proszę zrozumieć, że czasami mam także inne obowiązki niż tylko pisanie tutaj, jasne? 4. Oceny będą dzielić się na subiektywne i obiektywne, aby było sprawiedliwie i bez żadnego, a że zawyżam ocenę. 5. Mam dziwny gust  (patrz pkt wyżej) 6. Żadnych reguł, więc czytasz na własną odpowiedzialność. (Echem... to znaczy pewne granice zachowam, coby się moderatorzy nie doczepili i mnie stąd nie wysiudali  ) 7. Od czasu do czasu pojawi się tzw. czarna lista czyli to na co NIE WARTO się natknąć. Innymi słowy nie oglądaj/ czytaj pozycji na niej zamieszczonych bo to strata czasu i pieniędzy. 8. Komentarze do AKTUALNIE recenzowanych pozycji zamieszczamy poniżej. Jeżeli zacznę recenzować następną pozycję komentarze do poprzedniej zostają zakończone (prościej; recenzuję film A - komentarze do recenzji A; recenzuję film B - kończymy z komentarzami do filmu A, a komentujemy recenzję filmu B. Proste? No ja myślę). Nowy punkty regulaminu mogą powstać w miarę upływu czasu  A teraz... let's the game begin.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #1 : Luty 13, 2008, 01:21:17 » |
|
Długo zastanawiałem się co powinno być pierwszą recenzowaną pozycją. Czy zacząć od dramatu, komedii, sensacji, science-fiction, a może od jakiegoś horroru? W końcu znalazłem odpowiedni tytuł, który łączy wszystkie te gatunki. Poniekąd, ale o tym za moment. Jesteś ciotą , tak, dokładnie, mówię o tobie! Masz wygląd jakby cię matka karmiła z procy, jesteś gruby, a do tego pracujesz jako sprzedawca żarcia w malutkim sklepiku z gatunku ,,mydło i powidło". Do szczęścia brakuje tylko byś miał córkę... a nie... zapomniałem:) akurat jedną na zbyciu masz. Czy w takich warunkach możesz zostać bohaterem? Ano możesz, a przynajmniej z takiego założenia wyszli skośnoocy bracia, bowiem w roli głównego bohatera umieścili gościa z opisu powyżej. Od razu go pokochasz, zapewniam. Nasz bohater zaczyna kolejny nudny dzień pracy (właściwie zaczyna go śpiąc na stole, ale mniejsza o to) kiedy nagle okazuje się, że na pobliskim moście grupka turystów wypatruje ,,gluta", a dokładnie skrzyżowanie godzilli ze świnią w wersji light. I nie byłoby w tym nic ciekawego gdyby nie fakt, że ten glutek zaczyna pałaszować wszystkich dookoła. I tak przez cały film. Wszystkich bez wyjątku. Kto zaczął ten bajzel - amerykańce - wiadomo, kto go będzie musiał sprzątnąć - nasz hiroł z pomocą rodzinki. Bla, bla, bla... Kalka, sztampa i nuda, powtórka z godzilli? I tutaj pojawia się coś co wy - szarzy śmiertelnicy - nazywacie punktem przyciągającym uwagę, a my - recenzenci - nazywamy punktem przyciągającym uwagę. Bowiem niewiele filmów daje taki misz masz jaki możemy znaleźć tutaj. Joon-ho Bong (reżyser) postanowił urzeczywistnić wszystkie swoje pomysły, które wpadły mu do głowy podczas kąpieli w jacuzzi popijając schłodzone sake, zapewne. Zaczynamy bowiem od przygody, lekkiego sci-fi, by nagle JEB!!! po nerach , nagły zwrot akcji włączamy horrorek (adrenalina rośnie), to teraz CYK! i nutka dramatyzmu po czym odrobina komedii i taki groch z kapustą aż do końca filmu. Co najlepsze taka mieszanka nie kłuje po oczach, a , co więcej, przyjemnie się na nią patrzy. Po prostu trzeba przyjąć do wiadomości fakt, iż tego filmu nie da się skatalogować lub zaszufladkować; tu trzeba być przygotowanym na wszystko. Jest cichutko i przyjemnie (kwiatki, pszczółki, sex na polance) to przyjmij do wiadomości, że za moment zobaczysz krew i śmierć. Dwie minuty później będziesz płakał ze śmiechu, po czym płakał ze wzruszenia. To właśnie patent z ciągła zmianą gatunku sprawia, że tak przyjemnie ogląda się to dzieło. Bo na dobrą sprawę film można określić jednym zdaniem [SPOILER] przychodzi potwór, zabija co się da, główni bohaterowie mają chwile słabości, po czym na koniec dobro i tak zwycięży [SPOILER]. Niemniej ta recenzja ma zachęcać a nie zniechęcać (  ), więc ze swojej strony dodam, że bawiłem się wyśmienicie (momentami dialogi walą sztuczną dłużyzną, ale tylko MOMENTAMI), a to coś znaczy. Zdjęcia i efekty - krótko - dają radę. Muzyka, to oddzielny temat, pojawia się rzadko, ale za to jak się pojawi to... muzyczny orgazm (chodzi o klimat jaki tworzy, dziecino, o klimat, a nie o markę zespołu). Gra aktorska - nie ma się ogólnie do czego przyczepić. UWAGA unikać amerykańskiego dubbingu!!! (ci co oglądali ,,zamerykanizowane" godzille wiedzą o co chodzi). Podsumowując - warto. Choćby dla samej zabawy gatunkami i pokazania, że nawet w dzisiejszym kinie da się zrobić coś inaczej i ciekawie.(nie to co shitowaty ,,projekt monster"  ) PS Mało dowiedziałeś się o fabule? Nie szkodzi - zobaczysz film, zrozumiesz  Zalety: zabawa filmem i z widzem, muzyka, wstawki komediowe Wady: ci co nie lubią takiej zabawy nie podołają:), momentami dłużyzna, jak kto nie lubi azjatyckiego kina (?), nie dla wszystkich. Najlepszy moment: pierwsze spotkanie z potworkiem, pan harka  Ocena obiektywna: 6/10 Ocena subiektywna: 8+/10 produkcja: Japonia , Korea Południowa gatunek: wielogatunkowość  reżyseria Joon-ho Bong scenariusz Chul-hyun Baek , Won-jun Ha rok powstania: 2006
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #2 : Luty 13, 2008, 12:46:15 » |
|
,,Stanisław Przedział kiedyś powiedział - cosik mnie swędzi koło żołędzi". Co to ma wspólnego z recenzowaną niżej pozycją, nic. Ale wstęp mam już odhaczony  . W żargonie recenzenckim nazywamy to zmyłą czytelniczą. Lub jak kto woli pieprzeniem, laniem wody, mydleniem oczu, trajkotaniem; jak zwał tak zwał. Grunt, że nie trzeba się już silić na sensowny epilog. A o sensie i używaniu mózgu to możemy zapomnieć, kiedy obejrzymy sobie film pt. Poznaj moich Spartan. Właściwie ten film powinien być nominowany przeze mnie do nagrody ,,Zróbmy z widza debila" ale nie uprzedzajmy faktów. A fakty są takie, że oto mamy kolejną komedyjkę w stylu Straszny film czy Komedia romantyczna, gdzie autorzy niby to pod przykrywką jakiejś tam fabuły wrzucają ile to im przyjdzie do głowy aluzji do zeszłorocznych hitów kinowych. Ma być śmiesznie, zabawnie i w ogóle ściąganie majtek przez głowy. Ale tak nie jest. To co serwują nam scenarzyści to gwałt na naszym dobrym smaku! Ku*rwa! kto ja jestem aby wszystkie dowcipy obracały się wokół pedałów i kloacznych dowcipów. Mam dość oglądania takiego g*wna. Ja wiem, że w Stanach, gdzie typowym odbiorcą będzie 15 - latek ten film zrobi karierę niczym najlepsza z najlepszych komedii, ale na litość boską, miejmy jakieś granice. Hej ! Nie mówi tego osoba, która jest jakąś starą dewotą. Ba! Sam oglądam i czytam takie rzeczy, że moglibyście się zdziwić (kiedyś wam pokażę, zapewniam  ). Chodzi mi tylko o fakt, iż chciałbym się autentycznie pośmiać, a nie tylko patrzeć jak kolejne granice przyzwoitości zostają przekroczone. O co biega? A o sranie po twarzach, o rzyganie na ludzi, o przekłuwanie pryszczy, mało wam? No to się nie zdziwcie, ale autorzy dali tego więcej (że przemilczę karaluchy na pewny intymny miejscu). Z drugiej jednak strony, jeżeli na początku seansu wyłączymy mózg i zdamy się na bierne oglądanie to ,,może nie będzie, aż tak bolało" (he he, jak to mówią w rosyjskich klinikach aborcyjnych). Jest pastisz aktualnych hitów roku 2008, a więc poza - naturalnie - 300 spartan, polewka dotyczy spider - man'a, shreka, transformersów, ghost ridera'a, happy feet, a i w tle przewiną się taniec z gwiazdami, idol, brzydula betty, Paris Hilton, no i numer jeden wszystkich kobiecych serc - Borat (  ) - więc jakoś się to kręci. No i znajdzie się oczywiście ukłon w stronę fanów GTA:SA i pewnego moda (  ). NIEKTÓRE gagi, mimo wszystko, są zabawne; niektóre pomysły - umiejscowienie grubasa z Borata w roli ... a, zresztą, sami zobaczycie, były trafionymi pomysłami, ale i tak, co z tego, skoro i tak wszystko rozbiło się o schemat ,,sranie na gębę i pedalskie klaty". Wiem, że jak kto jest napalony na tą pozycję to i tak oleje ciepłym moczem to co tu napisałem, mi to tam wisi (  ). Ja swoje wiem, swoje na kompie odcierpiałem, a co przeżyłem, wyżej opisałem. Jeżeli na samym początku wyłączycie myślenie, to może nawet powiecie, że było zabawnie i się dobrze bawiliście, ja tam miałem mieszane odczucia. Zdecydujcie sami. Zalety: Jak wyłączysz mózg to je zobaczysz (  ), niektóre gagi mogą bawić, krótkie cierpienie - film trwa wyłącznie godzinkę Wady: Ten film jest kretyński (mimo swej konwencji), kloaka i geje to nie jest jedyne źródło humoru PANIE SCENARZYśCI, jak nie wyłączysz mózgu - to same Najlepszy moment: motywy z Boratem, taniec Spartan, GTA:SA Ocena obiektywna: 2+/10 (pretendent do czarnej listy  ) Ocena subiektywna: 5/10 produkcja: USA gatunek: Komedia reżyseria Jason Friedberg , Aaron Seltzer scenariusz Jason Friedberg , Aaron Seltzer rok produkcji: 2008
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
yuuutsu
|
 |
« Odpowiedz #3 : Luty 14, 2008, 11:12:57 » |
|
A o sranie po twarzach, o rzyganie na ludzi hmm skads juz to znam ;P choc tego filmu nie ogladałam... I jakos jestem skora uwierzyc ze ten film to totalne dno  jako ze kiedys ogladałam podobny film, ktory był parodia wielu i nie z serii Strasznych filmow ktore potrafia byc czasem zabawne, a cos co było skladanka Piratow, Narnii, no i Paris tez tam sie przewinęła...to to była zenada...choc srania i rzygania nie było  Po tamtym filmie chyba juz nigdy nie siegne po taka skladanke...no chyba ze bede przekonana (lub ktos mnie przekona) ze nie bedzie to kolejnym niewypałem amerykanskich rezyserów...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #4 : Luty 14, 2008, 20:11:15 » |
|
UWAGA - DZISIEJSZY MATERIAŁ SPONSORUJE CYFERKA 18. MATERIAŁ DLA DOROSŁEGO CZYTELNIKA. NAJLEPIEJ CZYTAĆ PO DWÓCH PIWACH. Walentynki, nastrojowy dzień pełen miłości oraz radości. Ludzie kochają się (hmmm...), radują, ogólnie pełna sielanka. Mnie również udzielił się ten nastrój przez co postanowiłem zrecenzować pozycję (hmm... x2) adekwatną do tego święta. Lepiej przygotujcie się psychicznie  . ,,Ala ma kota, a kot ma AIDS; Tinki Łinki to gej; Żwirek kręci [raczej ciągnie] z Muchomorkiem; Wilk pokazuje zającowi, a że przemilczę fakt, iż smerfetka dawała wszystkim po równo - istne zgorszenie w tych bajkach. A ten cały czerwony kapturek to najgorszy z nich wszystkich jest, mówię ci Halinka. Zjadanie emerytów, nieletnia puszcza się (hmmm... x3) po lesie, a to rozpruwanie żołądka wilkowi? Czego to ma niby uczyć. Ja to bym tego zakazała czytać, jak tego całego Hariego Portera, bo to śmierdzi mi szatanem, a w ogóle to w moim radiu to mówili,że..." Taki oto dialog - mniej więcej - ostatnio usłyszałem, gdy stałem w spożywczaku po kapustę, na gołąbki, bo ja lubię gołabki. Kolejka była długa, więc mogłem się w spokoju temu wysłuchać i ... No dobra, gołąbki były, ale dialog zmyśliłem. Takie tam tanie zagranie pod publiczkę, coby zainteresować ją tekstem.  Niemniej, Czerwony Kapturek - choć kojarzy się z marką tanich kondonów - jest postacią na tyle ciekawą, że aż żal d*pę ściska, że naprawdę nikt się do niego nie doczepił. A skoro wyżej wymienione powody nie były wystarczające to ciekawe co komisja etyki powiedziałaby na: ,,Tokyo Red Hood" (więcej info - tutaj http://en.wikipedia.org/wiki/Tokyo_Red_Hood) Manga autorstwa Benkyo Tamaokiego opowiada historię czerwonego kapturka w TROCHĘ innym świetle, niż my ją znamy. No bo czy czerwony kapturek - przypominam 11 - letnia dziewczynka - może być demonem (!), który uwielbia zabijać z broni palnej (!!), a wolnych chwilach uprawia ostry sex z BARDZO posuniętymi przez wiek delikwentami (choć słowo pedofil byłoby lepsze) gdyż jak sama twierdzi, czeka na wilka, który DOSŁOWNIE mógłby ją pożreć (!!!). Jeżeli do tego wpleciemy wątki czysto erotyczne, liczne sceny flaków i krwistej posoki oraz dewiacji, a i satanizm gdzieś się tam zaplącze to otrzymamy słodki widok, prawda? Przyznaję, manga ta ZMASAKROWAŁA mnie. Pomijając wyżej wymienione sytuacje i samą fabułę - dziewczynka, która chce, aby ją pożreć!; matko, żółci są jednak walnięci- tą serię czyta się jednym tchem. Wciąga jak diabli i nie ma bata, jak się człowiek w niej rozsmakuje, to do końca. No właśnie, końca który następuje szybko (4 tomowa seria) i który pozostawia - przynajmniej według mnie - pewien niedosyt. Nie chce spoilować bo jeszcze mangi nie przeczytacie, a byłaby szkoda  . Kreska sama w sobie nie jest zła, od tradycyjnie perfekcyjna robota mangaki więc nie mam co jej komentować - albo polubisz ją, albo nie. W każdym razie - daje radę; ani przesadnie karykaturalna, ani super realistyczna, ot specyficzna. Warto, zaprawdę powiadam wam, że warto przeczytać tą serię, bo choć jak już wspominałem, jest krótka, to warto dla samych chorych pomysłów... o przepraszam, INTERESUJĄCEJ interpretacji bajki o czerwonym kapturku. Ale uczciwie ostrzegam. Nie każdemu przypadnie ta pozycja do gustu, więc jeżeli odpycha cię nieuzasadniona przemoc, seks z nieletnimi i podobne klimaty to omijaj tą mangę szerokim łukiem. Reszcie polecam jak cholera. Mniam, czekam teraz na więcej. BTW Miłego dnia zakochanych  Muzyka, która powinna przygrywać podczas czytania: Korn, System of a Down, Rob Zombie, ewentualnie Corporate Avanger Najlepszy moment: CAŁOŚĆ Ocena obiektywna: 8-/10 Ocena subiektywna: 10/10 produkcja: Japonia gatunek: Chora manga 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
kidoraku
|
 |
« Odpowiedz #5 : Luty 15, 2008, 00:22:03 » |
|
nie wiedziałam, że aż tak bardzo chcesz być gwiazdą 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
czy życie musi być takie szalone ?
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #6 : Luty 15, 2008, 01:25:52 » |
|
Chce przyczynić się do wzrostu popularności tego forum, ot co. BTW Proszę komentować recenzje, a raczej pozycje w nich się znajdujące, a nie walić spam albo będzie na pieńku ze mną  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
asanoki
|
 |
« Odpowiedz #7 : Luty 15, 2008, 02:03:17 » |
|
Ja bede pisal jak poogladam recenzowane pozycje, poki co sie wstrzymuje bo i czasu nie ma na ogladanie  Ale doceniam haku za wysilek i wklad w forum 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #8 : Luty 17, 2008, 16:55:59 » |
|
Noc, księżyc w pełni; czuję, nadchodzą... głodne, rządne krwi... są blisko, otaczają mój dom, moje schronienie, moją ostoję. Nic ich nie zatrzyma, nikt mi nie pomoże, zostałem sam, jeden. Czuję przepływ adrenaliny, rozchodzi się powoli, niczym alkohol po udanym wieczorze, delektuję się nim. Nie czuję strachu, oswoiłem się z myślami, rozkoszuję się ostatnią chwilą życia; ostatni papieros, ostatnie spojrzenie na zdjęcie ukochanej; są w domu, słyszę ich jęki, wdzierają się na piętro. Przeładowuję magazynki, dwa ostatnie; zaczynam powtarzać ,,celuj w głowę, celuj w głowę"- niczym mantrę. Drzwi zostają wyważone, już czas, mój czas... Sądzicie, że czeka na was kolejny film z zombiakami, flakami i tonami bezsensownych dialogów itp.? Błąd! Będą flaki (odrobinkę) i zombiaki, ale nie tak, jak moglibyście sobie to wyobrazić. Fabuła zaczyna się standardowo; nad ziemią przelatuje ,,kosmiczny pył", który ożywia zwłoki (czyt. zombie). Martwi powstają z grobów w jednym celu - chcą wyłącznie napchać swoje brzuchy naszym mięskiem. ALE! Nie dość, że ludzie odnoszą nad nimi zwycięstwo, to konstruują smycz, która hamuje zabójcze instynkty trupów, przez co nie tylko stają się niegroźne, ale również mogą przysłużyć się społeczeństwu. Jak? A choćby w roli służącego, malarza, roznosiciela gazet, osobistej kochanki (no co?! takie ,,zastosowanie" też niektórym przyszło do głowy  )itp. (Nie chcą naszych mózgów - to niech coś robią, a nie będą tylko zawodzić i wlec nogami, lenie śmierdzące.) Jednym słowem, zombie odwalają brudną robotę, zaś ludzie mogą spokojnie się zająć swoimi sprawami, zabawą, rodziną itd. Huh, muszę przyznać, że sam pomysł rozbroił mnie. Tym razem zamiast masowego patroszenia, zombie pełnią pożyteczną rolę. Co więcej po krótkim obcowaniu z nimi ( w filmie, ofkoz) ,,nie dają się nie lubić"  . Jeżeli dodamy do tego słodkie lata 40. (kto na historii nie spał, ten wie jak wyglądały Stany w tamtym okresie czasu), to wyjdzie nam całkiem ciepły i pogodny film rodzinny. No nie do końca. Chociaż autorzy zastrzegli sobie, że jest to czarna komedia to ... sam nie wiem jak to ująć. Niby mamy momenty śmieszne, niby w pewnym momencie klimat odlatuję w stronę horroru, pod koniec zbliża się zaś do dramatu i filmu familijnego. Widać, że sukces ,,Hosta" zobligował autorów do podobnego pomysłu (mix gatunków), ale coś po prostu nie wyszło. Nie, żeby film był niedobry! Co to, to nie. Jest zabawnie kiedy trzeba, momentami straszno, aktorzy świetnie grają (zwłaszcza Carrie-Anne Moss, która pokazała, że nie musi być tylko utożsamiana z Trinity; BTW całkiem seksownie wyszła w tym filmie  ), do fabuły nie można się przyczepić, ale brak mi tu jakiegoś mocnego uderzenia, które zwaliłoby mnie z nóg. Można było mocniej, bardziej dosadnie, bardziej pastiszowo, można było... ale jest jak jest, czyli całkiem znośnie  . Może po prostu psioczę, ale cóż, taka niewdzięczna ma rola. Mimo wszystko warto. By zobaczyć, że skrajne gatunki (komedia - horror), można ze sobą łączyć; że da się robić filmy pokroju ,,Hosta" i dobrze się na nich bawić; że zabawa kinematografią jest możliwa; i w końcu, że zombie to całkiem słodziutkie istotki IMO film godny polecenia. Porządny seans na nudny wieczór. Polecam. Zalety: Lata 40. i zombie - cudowne połączenie, przyjemnie się ogląda, dobry film - po prostu Wady: Nie podobał ci się ,,Host"? nie spodoba ci się ,,Fido"; brak czegoś co zwaliłoby całkowicie na łopatki. Najlepszy moment: babcia sam na sam z zombie, lekcja headshotów  Ocena obiektywna: 7/10 Ocena subiektywna: 8/10 produkcja: Kanada gatunek: Czarna komedia reżyseria Andrew Currie scenariusz Robert Chomiak , Andrew Currie na podstawie: opowiadania Dennisa Heatona rok produkcji: 2006
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #9 : Luty 19, 2008, 19:35:50 » |
|
Dzisiaj mały bonus: oprócz tradycyjnej recenzji, mały wstęp - felietonik. Polski rynek komiksowy to bardzo krucha i delikatna ,,istotka". Ledwo to oddycha, niby stara się jakoś przetrwać w otaczającym świecie, ale nijak nie może liczyć na pomoc innych; jest zdana wyłącznie na siebie. Z tego też powodu - choć powoli to się zmienia - polscy komiksiarze, mają, że tak poetycko ujmę ,,trudne chwile" w naszym kraju. Mamy parę wydawnictw, coś niby tam wydają, ale ani to spektakularne, ani nie ma się czym pochwalić. Zapewne za moment pojawi się fala krytyki, że ,,nie wiem jak to kiedyś było", że ,,co ja tak narzekam". Ja rozumiem, że Polska komiksem nie stoi, że to bardzo trudny rynek do opanowania (chodzi mi o Polskę), że w porównaniu do lat wcześniejszych wszystko zmienia w dobrym kierunku. Ja to rozumiem. Cieszy mnie to, że jakiekolwiek zmiany są podejmowane, ale...! Był Produkt - nie ma go, próbował Dobry Komiks - zdechł, Mandra - upadła, inne wydawnictwa boją się inwestować w świeżą krew. Stąd też dla nas, komiksiarzy, nie jest lekko. Tym bardziej jest ciężko, gdy człowiek stara się być na bieżąco z otaczającym rynkiem jak choćby w Stanach czy rynkiem undergroundowym, zewsząd zalewany jest masą informacji, a do tego stara się wytrwać w odwiecznej konfrontacji my - kontra reszta świata. O co mi chodzi? Spróbujcie oficjalnie i na głos powiedzieć, że czytacie komiksy; znajdźcie na ulicy kogoś z kim można porozmawiać np. Co sądzisz o Brand New Day; Kim twoim zdaniem jest Red Hulk; Jak serie Civil War i 52 twoim zdaniem wpłyną na losy bohaterów/ ich światy? Jedyne co zobaczysz to oczy pełne zdumienia i litości wobec twojej osoby. Smutne to, że nadal jesteśmy uważani za dziwadła (niczym konsolowi gracze, że ich tak nazwę), że FILMY pokroju Pił i podobnych bzdur, czy wysłuchiwanie ploteczek pokroju pudelek to NIE są bzdury, zaś my jesteśmy dziecinni. Piszę to by wszyscy ci, który uważają, że zajmujemy się głupotami ODPIMALI się od nas raz na zawsze. Dajcie nam święty spokój! Komiks to też jest sztuka, komiks też jest ambitny, to nie my pokazujemy dziecinną postawę, lecz wy, to nam was żal, słabi ludzie. Tyle w kwestii mojego komentarza. Choć tekst ten jest ,,troszku" przesiąknięty krytyką i troszkę jest łopatologiczny, obecna sytuacja - i wypowiedzi paru osób, co do mojej osoby - zobligowała mnie do napisania powyższego wstępu. Jeżeli nie zrozumiałeś o co mi chodziło - trudno, wybacz, że zabrałem ci te parę minut twej egzystencji  . Ci do których te słowa skierowałem, będą wiedzieć. A teraz powróćmy do aktualnych wydarzeń Marvel było pierwszym moim zagranicznym wydawnictwem, z którym miałem okazję się zetknąć będąc smykiem (kurka, ale nieskładne zdanie właśnie ułożyłem  ). To ono pokazało najwspanialszych bohaterów komiksowych. To właśnie tu poznałem Deadpool'a. Bohater ten jest u nas średnio rozpoznawalny, co mnie niestety smuci. A postać to, zaprawdę zacna. Jeżeli chciałeś kiedyś poznać bohatera, którego NIE DA SIĘ nie pokochać z miejsca, to mas ku temu okazję. (Więcej o Deadpoolu znajdziesz tutaj http://en.wikipedia.org/wiki/Deadpool_%28comics%29) A dzisiaj na pierwszy ogień (choć powiadam wam, że ciężko było mi wybrać konkretny numer, gdyż wszystkie sobie cenię) bierzemy: ,,Deadpool Team-Up #1" Dlaczego właśnie ten numer? Bo i tematycznie powiązany z tym forum (akcja rozgrywa się Japonii) a i jakoś tak lubię ten numer. A o czym opowiada fabuła? Typowo dla Deadpool'a: Pewien cel do zlikwidowania, pokazuje, że nie jest takim celem na jakiego wygląda, co dla Dead'a okazuje się tylko zachętą (z dziennikarskiego obowiązku: Dead to najemnik; zapomniałem wpomnieć  ). W międzyczasie (w Japonii) skośnoocy bracia, ,,najmują sobie" najlepszego na świecie zabójcę (nie chodzi o Dead'a; to skandal, normalnie) do zlikwidowani pewnej niewygodnej osoby. Pech chce, że inna organizacja wynajmie Deadpoola do ochrony tej osoby. Najemnik, jak to najemnik, za kasę pójdzie wszędzie. Tyle, że najlepszy zabójca na świecie, okaże się dla niego bardzo ,,znaną osobą". Oczywiście, pojawią się starzy znajomi, będzie mnóstwo ironii i docinek, oraz wybuchy i napierdzielanka, ale tutaj to standard  . [Po macoszemu i ciężko zrozumieć? Taki styl, niestety, mam. A może to jeden z tych dni, które chcesz wykreślić z kalendarza? Hmm... ] Nie jest to może najwyższe osiągnięcie w karierze Deadpool'a, ale jako początek znajomości powinien pasować jak ulał. Zapewniam, że po tym komiksie, zakochacie się w tym rozgadanym najemniku. Z obowiązku dodam: kreska jest typowa, amerykańska; do zaakceptowania, choć nie powala. Kolory są (  ), fabułka lekka łatwa i przyjemna, postaci i dialogi - jak zawsze - wpyteczkę. Dla mnie, stuff pierwsza klasa. Ze swojej strony - polecam. PS. Jeżeli macie ochotę przeczytać ten komiks, ale nie umiecie go znaleźć. Walić na priva. Zawsze uczynnie pomogę   Muzyka, która powinna przygrywać podczas czytania: Linkin Park, Sum 41 Najlepszy moment: tekst Dead'a na ofertę złożoną przez Japończyków Ocena obiektywna: 8/10 Ocena subiektywna: 9/10 produkcja: USA gatunek: superbohaterowie
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #10 : Luty 23, 2008, 20:24:21 » |
|
Miało być śmiesznie, miało być o komiksach, miał być chory humor... ale nie dziś. Dzisiaj będzie bardziej melancholijnie i poważnie, bo jakoś po tym filmie człowiek nie ma ochoty na żarty. ,,Radio" Dwa tygodnie temu (jakoś tak) stacja polsat wyemitowała film pt. ,,Radio". Megahit z 2003 roku? I ja go nie widziałem? BA! Nawet o nim nie słyszałem? No to polsat zaszalał - pomyślałem. Oczywiście nie dane było mi owego filmu obejrzeć w terminie, a zatem internet okazał się najlepszym przyjacielem w takim momencie (  ). Film obejrzałem wczoraj i... jak wrażenia? Posłuchajcie. Podając za dystrybutorem ,,Film opowiada historię przyjaźni białego trenera z małego miasteczka w Południowej Karolinie z upośledzonym czarnym mężczyzną. Relacje jakie pojawiają się pomiędzy tą osobliwą parą zaczynają zmieniać mieszkańców uprzedzonego do czarnych miasteczka." Upośledzeni i niepełnosprawni - ciężko tworzy się filmy o tego typu osobach. Poniekąd ze względu na to, iż można przekroczyć cienką granicę, która rozdziela prawdziwy, wzruszający dramat, od szmiryę, która tylko stara się egzystować na ludzkim miękkim sercu. Z radością mogę wam powiedzieć, że w tym przypadku mamy do czynienia z opcją numer jeden. Michael Tollin - reżyser - i Mike Rich - scenarzysta - zadbali, aby po tym seansie widz począł inaczej spoglądać na świat. Nie jako bezduszna maszyna, która egzystuje w porażająco okrutnym świecie dla pieniędzy i władzy, ale jako człowiek, z krwi i kości, którego stać na wielkie czyny, poprzez silną wolę i otwarte serce. Doskonałe role aktorskie, świetna fabuła, oraz przejmujące sceny (połączone z rewelacyjną muzyką) sprawiają, że doskonale ogląda się ten film. Nieraz uronisz łzę, oj zapewniam. I nawet jeżeli - jak ja - podchodzisz sceptycznie do tego typu gatunku filmowego - to zapewniam cię - zmienisz zdanie. Film wzrusza i chwyta za serce, co w dobie wszechogarniającego cynizmu i bezduszności jest dla mnie wielkim plusem. Porządnie zrealizowane dzieło filmowe, naprawdę. W porządku, film śliczny, zapada w pamięć, czy w takim razie można się do czegoś przyczepić. Niestety można. Choć przed chwilą napisałem, że film chwyta za serce itp. momentami osoby, które oglądają tego typu gatunek filmowy będą mieć wrażenie, iż ,,wali to pewnym schematem" (chodzi o budowę filmu), i że ,,trąci to banałem". Ja wam na to WALCIE SIĘ. Ten film oparty jest na autentycznej historii, nie na żadnym ,,schematycznym scenariuszu" więc wszelkie tego typu uwagi to ja mam głęboko w .... . Znaczy, wyrażam obiekcję do tego typu komentarzy  . Warto, naprawdę. Śliczny i przejmujący dramat pokazujący potęgę przyjaźni. Jeżeli masz ochotę troszkę się wzruszyć (albo twoja dziewczyna ma taką ochotę  ) tym bardziej polecam. Nie zawiedziesz się. Ręczę za to. PS Nie wystraszcie się, gdy przeczytacie iż w głównej roli występuje Cuba Gooding Jr. - pozytywnie was zaskoczy.  Zalety: Śliczny, piękny film; przykład dobrze zrealizowanego filmu. Wady: Popada w schematy (?), eee... że amerykański futbol występuje (  ) Najlepszy moment: koniec filmu (This is wonderful tribute.) Ocena obiektywna: 8/10 Ocena subiektywna: 9/10 produkcja: USA gatunek: Dramat reżyseria Michael Tollin scenariusz: Mike Rich rok produkcji: 2003 Następna recenzja dopiero w następny weekend (roboty w cholerkę i trochę) więc stay tuned.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #11 : Marzec 01, 2008, 01:16:15 » |
|
Ostro i z przytupem, bez żadnych przystanków, nie bacząc na nic i na nikogo, prosto z mostu, bez owijania w bawełnę, przechodząc od razu do meritum, nie waląc ściemy, mówiąc krótko i zwięźle rozpoczynamy kolejną recenzję.  Dzisiaj ,,na patelnię" bierzemy film pt. ,,Pułapka" Wiecie kiedy thriller jest dobry i warty obejrzenia? Kiedy mamy świadomość, że został nakręcony za psie pieniądze, bez wielkich sław, bez efektów specjalnych, przy użyciu najprostszych środków emocjonalnych, a trzyma w napięciu. Ale nie tak jak ,,M jak miłość" czy inne shity. Tylko mocno i dosadnie, za jaja, tak aby bolało jeszcze długo po seansie. Przykład? Piła (jedynka). Raczej nie znam osoby, która by stwierdziła, że ten film był zły czy słaby. Pojawił się znikąd, a po skończonym seansie, długo siedziało się z otwartym dziobem albo jak kto woli, z miną numer 2563 - pan Mikołaj razem z wielkanocnym zającem? W jednym łóżku? Mamo!!! Wiecie o co chodzi. Mały szok i niedowierzanie. I lekki żal, co to dupę ściska, że to co uważaliśmy za fakt niepodważalny, właśnie runął. Tym bardziej cieszę się, iż sytuacja lubi się powtarzać. Scenariusz jest prosty jak drut. Czternastolatka poznaje na czacie eleganckiego fotografa, z którym postanawia nawiązać bliższą relację. Spotykają się w kawiarni, jedzą ciasteczko, słodko sobie rozmawiają, po czym udają się do owegoż fotografa by móc w spokoju jeszcze bliżej i dokładniej się poznać. Oczywiście jak to w takich filmach bywa, miły pan okazuje się mieć niejedno za skórą (zwłaszcza jeżeli chodzi o młode dziewczynki), przez co dalszy rozwój fabuły wydaje się być przesądzony. No właśnie. W tym problem. W połowie seansu podchodzi do nas przemiły pan 4 na 4 z dużym kijem bejsbolowym po czym wali nas w ryj szarmancko mówiąc: ,,Jestem zaskoczenie; a teraz zabawmy się we dwoje." Bo oto okazuje się, że wszystko co dotąd widzieliśmy to jedynie gra pozorów. Nic tu nie jest takie, na jakie wygląda. Myślisz, że wiesz co będzie za moment? No to jesteś w błędzie. Tu nic nie będzie jasne i klarowne. Oto jeden z tych filmów, które przewinął się dwa lata temu przez kina niezauważony - a szkoda. Dobry, mocny thriller. Trzymający od początku do końca w napięciu. Poważnie. Mam za sobą wiele filmów z tego gatunku, a zostałem miło zaskoczony. Nie chodzi nawet o fakt, że fabuła ,,dobrze robi", że aktorzy odtwarzający główne role - choć praktycznie nieznani - spisali się świetnie, że pojawia się scena, w której baronowie filów gore powinni chylić czoło (za pomysłowość), że po zakończonym seansie będziesz długo siedział zastanawiając się ,,k**wa, ale o co chosi?" - to nic; chodzi o fakt, iż można robić dobrze zrealizowane filmy, bez użycia wyrafinowanych metod. Nie potrzeba bawić się w efekty kosztujące miliony dolarów (vide Wojna światów z Crusem - która była totalną padaką, a kosztowała tyle, że ... powiedzmy, że można by za to zbudować niezły dom. Zajmujący chyba z pół Warszawy  ) by zrobić porządny film. Wystarczy jedynie dobry scenariusz oraz porządni aktorzy (porządny nie znaczy znany i drogi), potrafiący oddać rys psychologiczny odgrywanych bohaterów. Za te elementy - scenariusz i aktorstwo - dziękuję. Nie żałuję, ani minuty. Warto było, że hej. Amen.   Zalety: Dobry, mocny thriller.. Wady: Że nie wiadomo o co chodzi pod koniec seansu  Najlepszy moment: Nie przegapicie go, zapewniam  Ocena obiektywna: 8-/10 Ocena subiektywna: 9-/10 produkcja: USA gatunek: Thriller psychologiczny reżyseria: David Slade scenariusz: Brian Nelson rok produkcji: 2006
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
yuuutsu
|
 |
« Odpowiedz #12 : Marzec 01, 2008, 11:36:39 » |
|
no i wreszcie film ktory ogladałam  Ogladałam duzo roznych filmow i uwazam ze ten sie zaczął dobrze ale potem stał sie juz raczej zbyt spektakularny a za mało sensowny...no i mniej byłam nim zszokowana a bardziej rozbawiona  Ale rozumiem ze podczas ogladania tego filmu meżczyzni mogą bardziej cierpiec emocjonalnie, a kobieta sie po prostu dobrze bawic ;DDDD
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Hakuzaijo
|
 |
« Odpowiedz #13 : Marzec 01, 2008, 13:47:30 » |
|
Nareszcie. Tyle czekałem, na taką odpowiedź  Może rzeczywiście odrobinkę wazeliny puściłem, ale fakt faktem, że film trzyma poziom. Może odrobinkę na koniec - jak zauważyłaś - zaczyna gubić fabułę, ale jeżeli przyjrzysz mu się dokładniej, to okaże się, że jest jednak sensowny jak cholera. SPOILER Ok; zabawa w kastrację była bolesna, ale wobec filmów które oglądałem nawet na niej nie jęknąłem (kiedyś opiszę wam TE filmy  ) więc nie cierpiałem emocjonalnie. Pobudki dziołchy też pod koniec filmu zdają się być niejasne (a na cholerę to zrobiła) itp., ale otwórz się na drugie dno tego filmu. Na jego przesłanie, a okaże się, że wszystko jest zrozumiałe i ,,na swoim miejscu". No i wszelkie zwroty akcji są w miarę do przełknięcia, a nie na zasadzie ,,scenarzysta miał chyba gorszy dzień". BTW nie należy spodziewać się po tym filmie czegoś a'la ,,Gra", która solidnie potrafiła człowieka rozpieprzyć, ale i tak film ma parę asów w rękawie i potrafi się obronić. Sama powiedz, nudziłaś się choć trochę podczas seansu? SPOILER To nie jest zły film (średnia ocen na poziomie 7.5-8). Mnie się podobał, to go opisałem. To jest jednak TYLKO mój punkt widzenia. Dzięki, że w końcu wdałaś się w małą dyskusję, o to chodzi. Ty masz inne zdanie, to je napisz. Ja postaram się obronić własne. Czekam na opinię innych. Nowa recenzja już wkrótce. PS. A zakończenie i tak mi się podobało 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Jesteś tak brutalny bo jesteś człowiekiem... czy jesteś człowiekiem bo jesteś tak brutalny?" 
|
|
|
|
yuuutsu
|
 |
« Odpowiedz #14 : Marzec 01, 2008, 14:09:57 » |
|
nie no haku, czy ja mowiłam ze sie nudziłam czy cos  wrecz przeciwnie ;] nie twierdze tez ze film jest bez sensu, owszem ma duze przesłanie i wszystko w miare jest na zasadzie przyczynowo-skutkowej, ale momentami wydał sie troche taki..hmm...nienaturalny  a ze pamietam jak sie film skonczył to znaczy ze film był porzadnie nakrecony, niedawno zdazyło mi sie ogladnac film, ktorego zakonczenia nie pamietałam juz na nastepny dzien...takich filmow nie lubie ;]
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|